co do ankiety - istnieje poważne podejrzenie, że naruszone zostało nie tylko dobre imię wykonawców (a także przedstawicieli CC i Jamendo), ale również prawo autorskie, per analogia do wcześniejszej sprawy z ZAiKS-em: http://olgie(...)041.html
Ustawodawca dał uprzywilejowaną pozycję takim stowarzyszeniom to nic dziwnego, że z niej korzystają.
Rozwiązaniem problemu byłoby zapisanie w ustawie, że stowarzyszenia mogą pobierać opłaty tylko gdy maja umowę z właścicielem praw autorskich. A właściwie to nie dopisanie tylko skreślenie. Skreślenie przepisów o domniemaniu, że każdy chce należeć do stowarzyszenia, że stowarzyszenia pobierają opłaty w imieniu wszystkich a jak się nie chce pośrednictwa to trzeba napisać podanie.
Powinno być tak, że jak ktoś chce odtwarzać czyjąś muzykę, to domyślnie zwraca się do właściciela praw autorskich i z nim uzgadnia warunki. Autor mógłby oczywiście ustalić ogólne warunki (jeśli nie chce się dogadywać z każdym z osobna), zezwolić na darmowe odtwarzanie (np. przez wybranie licencji CC), albo podpisać umowę z jakąś organizacją zbiorowego zarządzania prawami autorskimi (dowolnie wybraną). I dopiero gdyby podpisał umowę z STOARTem to ten byłby upoważniony do występowania w jego imieniu i pobierania opłat.
Ale czy posłom zależy na dobrym prawie? PO - czekamy.
powinno sie zdelegalizowac takie instytucje jak zaiks i stoart. powinno sie utworzyc jedna organizacje przy ministerstwie kultury, ktora by nad podobnymi sprawami czuwala. teraz na upartego trzeba placic i zaiksowi i stoartowi. jednemu za publiczne odtwarzanie, a drugiemu za ochrone interesow wykonawcow.
Co do nagrań - rozmowa jest prowadzona w taki sposób, że przedatawicielom STOARTu mogłoby się wydawać, że Creative Commons to jakiś wykonawca. Chciałbym usłyszeć wersję tych przedstawicieli w momencie, kiedy by się im dokładnie wyjaśniło, o czym jest rozmowa. Na podstawie tych rozmów można STOARTowi najwyżej zarzucić niewiedzę na temat tego, czym jest CC, a nie to, że świadomie chcą wyłudzić pieniądze, które im się na podstawie tej licencji nie należą.
Owszem, jest to wspomniane, ale niestety dla ludzi niezorientowanych (a zdecydowanie takie wrażenie sprawiają osoby, z którymi prowadzone są rozmowy) może nie być jasne, że "wolna muzyka" to muzyka, za którą nikt nikomu nie płaci, że "muzyka na liberalnych licencjach" sprowadza się tu do pojęcia "wolna muzyka". Tak samo, jak są ludzie, dla których pojęcie "wolne oprogramowanie" kojarzy się jedynie z programami, które do demonów prędkości nie należą. IMO człowiek dzwoniący do STOARTu nie był odpowiednio do tych rozmów przygotowany. Jeśli chciał dostarczyć mocnego dowodu iż to stowarzyszenie próbuje bezpodstawnie od ludzi wyłudzać pieniądze, powinien się najpierw upewnić, iż przedstawiciele, z którymi rozmawiał, wiedzą dokładnie co to jest CC.

MoR, czy nie uważasz, że przedstawiciele takiej instytucji jak STOART powinni właśnie być - z racji wykonywanej działalności - NAJBARDZIEJ zorientowanymi ludźmi w przedstawionej wyżej sprawie?
Po pierwsze: Creative Commons, ani wolne podejście do kultury nie jest świeżym pomysłem na tym rynku i od kilku lat każdy kto tylko chciał mógł się z tymi pojęciami zapoznać.
Po drugie, przedstawiciele STOART, czy ZAiKS powinni mieć obowiązek śledzenia zmian na rynku, który chcą kontrolować. To nie są pracownicy masarni, czy właściciele barów, tylko mienią się "przedstawicielami artystów i wykonawców". Oznacza to, że wszystko co związane jest z tą branżą nie powinno im być obce - choćby ze względów zawodowych.
Obecna ignorancja, jaką zaprezentowali w rozmowach z Czytelnikiem oraz redaktorem DI jest IMHO świetnym przykładem na to, że instytucje te działają tylko w jednym celu, a bieżące sprawy dotyczące twórców oraz rozwój tego rynku - niewiele ich tak naprawdę obchodzą.
MoR: Nie za bardzo rozumiem dlaczego mam nie wymagać od STOARTu, czy ZAiKSu znajomości licencji CC. Mogą się nie znać na mechatronice, genetyce i pieczeniu ciast, ale materia licencjonowania utworów i prawo autorskie powinno być ich naturalnym środowiskiem, w którym się swobodnie poruszają. Widać, że firma STOART nie ma zamiaru uczyć się na błędach ZAiKSu i nie szanuje ani twórców, ani odbiorców - po ich wpadce dział prawny powinien ustalić stanowisko, a pracownicy powinni być już dawno przeszkoleni. Nikt im nic nie robi za wyłudzanie pieniędzy, bo inaczej tego nazwać nie można, i działają w ten sposób dalej. Gdybym wymagał od Ciebie zapłacenia kwot, które mi się nie należą, mógłbyś mnie pozwać o próbę wyłudzenia, a tutaj cisza. Pytanie do STOARTu powinno być jeszcze jedno - jaki procent pieniędzy pobranych za odtwarzanie muzyki na licencji CC dotarło do jej twórców?
Nie neguję tego, że STOART i inne podobne instytucje powinny mieć świadomość istnienia licencji CC i podobnych. Mam jednak odczucie, że artykuły dotyczące tej sprawy próbują na siłę wmawiać, że STOART bezprawnie pobiera opłaty za muzykę na licencji CC nie podając przy tym żadnych konkretnych przykładów. Nagrania dowodzą jedynie tego, że urzędnicy STOARTu w znacznej ilości przypadków nie mają w ogóle pojęcia co to jest CC. Słabe jest tłumaczenie ze strony STOARTu, że urzędnicy są niedoinformowani, ale też słabe jest zarzucanie STOARTowi świadomego wyłudzania pieniędzy na podstawie tych dwóch nagrań.
"Pytanie do STOARTu powinno być jeszcze jedno - jaki procent pieniędzy pobranych za odtwarzanie muzyki na licencji CC dotarło do jej twórców?"
Jarku: proszę, przedstaw mi (chociażby z artykułów w DI dotyczących tej sprawy) dowód na to, że faktycznie doszło do pobrania od kogokolwiek opłaty za muzykę na licencji CC.
Nie mam zamiaru bronić tu postawy STOARTu, ale uważam, że autor artykułu posunął się w sugestiach/zarzutach trochę za daleko (chyba, że przedstawi mi konkrety, które rozwieją moje wątpliwości)
